Odbiory

Odbiory mieszkań od dewelopera Warszawa, Wrocław

Przychodzi taki dzień, kiedy decydujemy się na zakup mieszkania, domu czy lokalu. Rozpoczynamy spotkania z deweloperami w wygodnych, klimatyzowanych biurach, spotykamy się z przystojnymi i nadzwyczaj sympatycznymi sprzedawcami. Nasz przyszły lokal na banerach, ulotkach i folderach wygląda nieziemsko, zaczynamy roztaczać wizje o tym, jak wspaniale przyjdzie nam żyć na tych malowniczych, zielonych i bajecznych osiedlach. Oczarowani tą magiczną atmosferą, pospiesznie podpisujemy umowy (bo to juz przecież ostanie lokale w tej inwestycji) i w spokoju oczekujemy na to, aby nasze marzenia powoli wyrastały z ziemi.

Tymczasem na placu budowy – w zgiełku, kurzu i brudzie pracownicy zza wschodniej granicy (a już nie daj Boże z dalekiego wschodu) mozolnie przekuwają reklamowe foldery w rzeczywistość. A ta nie jest już tak kolorowa, bo wszechobecny kryzys, więc deweloper ratuje się jak może, żeby obniżyć ceny mieszkań (bynajmniej nie marże!), żeby ludzie kupowali, oszczędza na czym się da. Na pierwszy ogień idzie robocizna, więc na budowie pracują fryzjerzy, piekarze, mechanicy i inni specjaliści, tylko fachowych budowlańców brak, bo oni budują lepsze jutro na Zachodzie. Tuż za robocizną idą materiały budowlane, więc w posadzce więcej piasku niż cementu, w tynkach więcej wody niż gipsu, okna zamiast pięciokomorowe, to dwu… itd. Wszystko odbija się na jakości. Tak to niestety wygląda.

odbior1

Odbiór wyczekiwanego lokalu

Dzwoni telefon. O, to kierownik budowy zaprasza na odbiór naszego wyczekiwanego lokalu, najlepiej na jutro i poświęci nam tylko 15 minut bo: „…jest sam, a tu tyle tych mieszkań…” Lecimy na złamanie karku, wpadamy do lokalu, no… może nie takie śliczne jak na reklamie, ale przecież już jest i się udało, i postawili, i NASZE!!!. Dobra – ściany białe, otynkowane, podłoga szara – może być, drzwi wprawdzie skrzypią, ale skoro nowe, to się wyrobią; okna są, trochę się nie domykają, ale kierownik mówi, że poprawi, tylko żeby już podpisać protokół, bo on się spieszy strasznie i inni czekają. Do tego uspokaja: „jak coś wam nie będzie pasowało, znajdziecie jakieś usterki, to mamy tu fachową ekipę, która już następnego dnia wszystkie problemy rozwiąże” Daje nam do nich numer. No cóż, lepiej być nie może! PODPISUJEMY.

odbior2

Uff i po wszystkim. Powoli zabieramy się za urządzanie. Na początek śmieci po robotnikach (tak sie bidaki spieszyli, żeby nam wykończyć lokal, że aż zapomnieli po sobie posprzątać), odsuwamy największy karton, a tu mokry narożnik, odsuwamy butelkę po piwie, a tu dziura w ścianie zamiast gniazdka elektrycznego. No cóż, zdarza się. Nic poważnego, mamy Pana Henia, który wykańczał mieszkania wszystkim znajomym, to z takimi drobiazgami da sobie radę.
Zapraszamy firmę od mebli kuchennych na pomiar, a tu nagle okazuje, się że ściany krzywe, nie trzymają wymiaru, podłoga nierówna, brak wyprowadzenia zasilania pod płytę indukcyjną… Wszystko jest ok, panowie wszystko zrobią, tylko teraz musimy dopłacić 5.000 zł, bo meble nie będą miały wymiarów typowych, w związku z czym montaż będzie nie w przyszłym tygodniu, tylko za dwa miesiące, bo taki jest czas oczekiwania na realizacje zamówienia mebli „na wymiar”.

Nie ma się co martwić, dzwonimy do kierownika (przecież zapewniał, że wszystko zrobią następnego dnia). Nie odbiera, bo już nie pracuje.. Dzwonimy do ekipy z jego polecenia – nie odbierają, bo dorabiają na Wyspach, dzwonimy zatem do biura dewelopera. Miła Pani, z którą podpisaliśmy umowę przekierowuje nas pospiesznie do specjalisty ds. klienta „po odbiorze”, który już nie jest ani miły, ani sympatyczny, a już tym bardziej przystojny, w zasadzie to jest zwykłym gburem, który zbywa nas stwierdzeniem „się zrobi, tylko nie wiem kiedy, bo tyle tu tych usterek, że pracy to mi starczy do emerytury i to tej wydłużonej”. 5.000 zł… sporo, ale takie są realia, próbujemy się ratować Panem Heniem, który za wyrównanie ścian i podłóg weźmie tylko… 1.500 zł… Tylko po co?

Odbiory mieszkań - Wrocław, Warszawa, Poznań

Pomoc doświadczonego fachowca

Można przecież skorzystać z doświadczenia fachowca, zapraszając go na odbiór techniczny mieszkania, który wie, że osiedla wcale nie są bajkowe czy zielone, który wie jakie sztuczki i zagrywki stosują deweloperzy i który przede wszystkim bez emocji oceni jakość wykonanego lokalu.

Podsumowując:

Miesiące poszukiwań, tysiące wyrzeczeń i zobowiązań, nerwy, kredyty i opasłe umowy, a na koniec rozczarowanie i kolejne koszty.

NIE WARTO! Zapraszam do zakładki OFERTA – odbiory mieszkań Wrocław, Warszawa, Poznań.